![]() Wojciech Młynarski o Jacku Bończyku Jacek Bończyk posiada wyjątkowe predyspozycje do zajmowania się piosenką aktorską. Po pierwsze jest utalentowany. Po drugie ma gruntowne przygotowanie zawodowe, jest dobrym aktorem dramatycznym. Po trzecie jest muzykalny i po czwarte wreszcie - posiadł w znacznej mierze umiejętność najtrudniejszą połączenia tego wszystkiego w sceniczny skrót. Bo piosenka aktorska bazuje na owym skrócie, jest tym rodzajem teatru, gdzie wszystko dzieje się szybko, na zagranie całej roli przypada nie więcej niż trzy minuty. Jacek Bończyk ma już sporą świadomość w tej mierze, cechuje go poczucie formy, wyczucie stylu, puenty i dobry gust. Jest w tym wszystkim artystą uniwersalnym: interpretuje bardzo dobrze zarówno utwory dramatyczne jak i piosenki charakterystyczne. W tym drugim gatunku pomaga mu bardzo finezyjne poczucie humoru. Jacek Bończyk jest entuzjastą klasycznej piosenki francuskiej, przypomina polskiej publiczności twórczość Claudea Nougaro, Brassensa czy Jacquesa Brela. Na Festiwalu Piosenki Francuskiej w roku 1999 Bończyk wygrał w sposób bezkonkurencyjny, w rok później zdobył pierwszą nagrodę na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Wciąż poszukuje repertuaru, jest ogromnie pracowity i czyni ciągłe postępy. Mogłem to stwierdzić oglądając występ Jacka na tegorocznym Festiwalu w Lubinie. Towarzyszył mu znakomicie zespół pod kierunkiem Hadriana Filipa Tabęckiego. Myślę, że recital Jacka Bończyka to wydarzenie sporego formatu, że przypomnimy sobie na nim czym jest aktorska piosenka, gatunek piękny, ale i trudny stanowiący nieustanne wyzwanie dla najlepszych, najambitniejszych artystów. Moim zdaniem Jacek Bończyk zalicza się już do ich grona. Wojciech Młynarski |